Informacje o Korbielowie

Gody Żywieckie

Gody Żywieckie

Lis 14, 2013

Milówka — obok Krzyżowej, Korbielowa, Rajczy, Ujsołów, Rycerki i innych — zalicza się do wsi, w których począwszy od XVI w. przemieszali się osadnicy polscy i pasterze wołoscy, tworząc swój specyficzny, różniący się od sąsiadów folklor. Ma również charakterystyczną dla tych wsi zabudowę wzdłuż potoku, z chałupami ustawionymi osią prostopadle do drogi, zbudowanymi na kamiennej podmurówce z czworokątnie ciosanych beli, o dwuspadowych dachach krytych gontem.

Nieco skromniejszy niż u górali podhalańskich był strój górali żywieckich, przypominany dzisiaj od święta jako reprezentacyjny i pozostający w stałym użytku zespołów folklorystycznych. Tutejszy góral na haftowaną koszulę kładł kamizelę niebieską, czerwoną lub czarną, ze zdobnymi guzikami, do białych spodni wełnianych z lampasami i pomponami miał na stopy wełniane skarpety i skórzane kierpce, opasywał się bogato zdobionym skórzanym pasem, na głowę kładł kapelusz z czarnego filcu, a zimą na ramiona gunię, czyli kapotę zazwyczaj brązową lub czarną. Kobiety zaczynały od haftowanych halek, obficie haftowanej bluzki i gorsetu wyszywanego motywami roślinnymi, lnianej spódnicy do połowy łydki przykrytej haftowaną zapaską, pod kierpce zakładały grube, wełniane skarpety, szyje chętnie zdobiły koralami, a mężatki zakładały na głowy czepce albo chusty.

W góralskich chatach i karczmie można tu jeszcze w czas Bożego Narodzenia napotkać tradycyjne ozdoby świąteczne, ręcznie wykonywane, nim dostępne stały się fabryczne świecidełka choinkowe. Połaźnice, czyli choinki z jabłkami i orzechami, odwrócone i zawieszone u powały, oznaczały życie i siły witalne. Pająkami nazywano misterne konstrukcje z nawleczonej na nitki słomy, zaś jeże sporządzano z buraków naszpikowanych słomkami. W tzw. świętym kącie wisieć powinien świat, czyli umiejętnie zlepiona z opłatków kula symbolizująca glob ziemski, nad którym nowo narodzony Zbawiciel obejmuje panowanie. Z kulą wiązał się przesąd, że jeśli w ciągu roku stopniowo zjedzą ją muchy, to dobry znak i gospodarzom będzie się darzyło,jeśli zaś będą ją omijały, domu nic dobrego nie czeka.

To wszystko najlepiej oglądać w Milówce w końcu stycznia, wtedy bowiem tu (a także w Żywcu) odbywają się Żywieckie Gody, jedna z najbardziej barwnych i głośnych, zimowych imprez folklorystycznych w Polsce, która swą żywiołowością przypomina festy i zabawy, jakie mają okazję zobaczyć ci, którzy skorzystali z ofert zakwaterowania w Hiszpanii. Podział zazwyczaj jest taki, że w Żywcu na scenie prezentują się kolędnicy, wśród nich pastuszkowie z gwiazdą betlejemską, szopką i turoniem, zły król Herod i Śmierć z kosą, którzy w święta Bożego Narodzenia obchodzą gospodarstwa i domy. Natomiast w Milówce zbierają się dziady, czyli korowody barwnych przebierańców, którzy krążyli po domostwach na przełomie starego i nowego roku, wszędzie gościnie podejmowani, gdyż ich dobre życzenia miały zapewnić spokój i pomyślność. Konkursową rywalizację dziadów urozmaicają liczne imprezy towarzyszące, jak dziadowska potańcówka, pokazy trzaskania z bata (górale już od dziecka ćwiczą tę dość trudną umiejętność), śnieżne kuligi w góralskich saniach i oczywiście degustacje regionalnych potraw.